SPA-Weekend w ciąży – co wolno i czego nie wolno kobiecie w stanie błogosławionym?

Jeśli pamiętacie mój pierwszy post o tym jak to jest zobaczyć dwie kreski na teście ciążowym – to wiecie, że o ciąży dowiedziałam się bardzo wcześnie i między innymi ta wiadomość zmieniła nasze wakacyjno-wrześniowe plany 🙂 W 4 tygodniu czekaliśmy na nasze serduszko i z ogromną niecierpliwością wypatrywaliśmy 20.09 – czyli kolejnej wizyty u Pani ginekolog.

Zdecydowaliśmy, że wykorzystamy mój urlop na krótki, ale jak najmniej wyczerpujący wyjazd. Wtedy o ciąży nie wiedział jeszcze prawie nikt, więc uciekliśmy na 3 dni do pobliskiego SPA.

Zawsze SPA było dla mnie takim niedoścignionym marzeniem, nigdy nie pozwoliłam sobie na taki wypad z koleżankami, a mój Kuba nie jest typem faceta, którego zadowoli wypoczywanie przy basenie i odhaczanie kolejnych zabiegów 😀 Ten wyjazd pokazał nam, że weekend w SPA nie musi być nudny, wręcz przeciwnie jest niesamowitą okazją do relaxu i naładowania baterii.

Zdecydowaliśmy się na pakiety, które oferał ośrodek. Dokładnie nie pamiętam całego scenariusza naszego pobytu, ale mieliśmy zapewnione 3 posiłki dziennie, a byliśmy tam od pt do ndz 🙂 (śniadanie DO ŁÓŻKA!, obiad w hotelowej restauracji, uroczysta kolacja przy świecach). Nie były to posiłki, które znamy z wyjazdów all inclusive – kuchnia była przepyszna i dania bardzo sycące. Delektowałam się niesamowicie wykwintnymi smakami i czasem wolnym.

Hotel usytuowany jest w środku lasu, mieliśmy tam to co było nam najbardziej potrzebne – spokój, ciszę, wygodę, beztroskę i oczywiście siebie nawzajem.

W poszczególnych pakietach były też różne zabiegi, które przysługiwały nam w czasie pobytu i na początku po kolacji w piątek z ogromnym zainteresowaniem czytaliśmy wszystkie opisy i umawialiśmy się na konkretne godziny 🙂 Dla mnie to była frajda – Kuba jeszcze nie wiedział co go czeka 😀 Teraz pewnie wiele osób zastanawia się czy nie bałam się ryzyka, zabiegi, masaże?

Jakim zabiegom spa może poddać się kobieta w ciąży, a jakich powinna unikać?

Przeczytałam dziesiątki artykułów na ten temat, konsultowałam wyjazd z moją lekarz i zbiorę Wam tutaj to co udało mi się ustalić. Kobieta w ciąży nie powinna poddawać się zabiegom wykorzystującym działanie ciepła bądź powodującym w konsekwencji termiczne podgrzanie tkanek. Należą do nich zabiegi takie jak:

  • sauna,
  • łaźnie parowe,
  • solarium,
  • jacuzzi,
  • wapozon,
  • prądy,
  • ultradźwięki.

Bałam się panicznie 🙂 bo nie chciałam zaszkodzić mojej małej wtedy jeszcze fasolce, ale personel był bardzo profesjonalny, Pani przed każdym zabiegiem wszystko dokładnie mi tłumaczyła i zdecydowałam się na takie zabiegi:

  • Masaż schea całego ciała – w moim przypadku poprosiłam o bardzo delikatny masaż, wręcz głaskanie bez brzucha i lędźwiów / ten masaż mieliśmy jednocześnie oboje 🙂 To było bardzo romantyczne! 
  • Delikatny zabieg nawilżający na twarz z masażem – bez kwasów, bez oczyszczania,  
  • Masaż stop z peelingiem
  • Masaż twarzy i głowy 
  • Manicure francuski ( pięknie wyglądające dłonie i stopy sprawiają, że czuje się dobrze i mam lepsze samopoczucie. Kobieta w ciąży może bezpiecznie wykonywać zabiegi manicure’u i pedicure’u pod warunkiem dużej ostrożności. Moja lekarz zaleciła mi bym upewniła się, że lakiery i zmywacze nie zawierają substancji takich jak: aceton, formaldehyd, toluen).

Kuba miał za to 3 masaże 🙂

Oprócz tych wszystkich przyjemności zabiegowych, mieliśmy do dyspozycji basen, jakuzzi i saunę ( do której nie wchodziłam – choć bardzo kocham saunę, w ciąży nie jest wskazana). Natomiast w jakuzzi siedziałam do kolan 😀 w sumie to moczyłam same stopy hehe 🙂

Pamiętajcie, że SPA w ciąży nie jest ani trochę szkodliwe, ważne jest natomiast poinformowanie osoby przeprowadzającej zabieg o Waszym stanie. Pani mnie bardzo uspokoiła i pomogła odpręzyć się i zaznać prawdziwego relaxu. Na jednym masażu nawet zasnęłam!

Pierwszego ranka zaskoczono nas przepysznym śniadaniem do łóżka ze wszystkim czego można zapragnąć oraz całym talerzem owoców.

Wtedy jeszcze (w 5 tygodniu) nie czułam ani mdłości, ani rewolucji, więc jadłam wszystko z ogromnym apetytem.

Bardzo miło wspominam ten pobyt, spacery po lesie, zwiedzanie okolicy i bardzo dużo czasu tylko dla siebie. Pewnie kolejny taki wypad tylko we dwoje zafundujemy sobie po 50-tce 😀

Pierwszy raz w życiu zjedliśmy też obiad na łonie natury w samym środku lasu. Opróćz tego, że byliśmy niesamowicie wypoczęci to również baaaardzo najedzeni, bo karmili nas tam wyśmienicie. 

Był to też ostatni weekend prawdziwego lata, więc udało nam się też skorzystać z zewnętrznego basenu. Tzn. ja nie weszłam do wody 😀 dla mnie była za zimna, ale Kuba przepłynął kilka basenów. 

Podsumowując – polecam Wam taki wyjazd w ciąży! To wszystko co najlepsze dla przyszłej mamy, nie mogłam sobie wyobrazić lepszej regeneracji w najważniejszym okresie ciąży, pomijając fakt, że potrzebowałam odpoczynku jak niczego innego na świecie to dodam, że był to jeden z naszych najwspanialszych wyjazdów, powoli docierało do nas co się stało i co się zmieni, ale głównie dojrzewała w nas miłość do siebie nawzajem.

Published by Kinga

.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *