Pięlegnacja w ciąży – czyli o tym jak dbam o siebie i córeczkę jeszcze w dwupaku.

Pielęgnacja w ciąży. Dzisiaj biorę pod lupę bardzo ważny temat, tekst będzie o pielęgnacji skóry w czasie ciąży, zarówno skóry twarzy jak i ciała. My, matki brzuchatki, szczególnie w pierwszej ciąży zafascynowane wszystkimi zmianami w naszym ciele często tracimy głowę i używamy wszystkiego co zobaczymy w reklamie bądź usłyszmy od koleżanki by zapobiegać, leczyć i chronić. Sama się na tym łapię, że jak tylko zobaczę ciekawe opakowanie z napisem „MAMA/Pregnacy/Ciąża/Rozstępy” mam ochotę je kupić.

Zupełnie przypadkiem pod koniec lata wpadła mi w ręce książka dotycząca pielęgnacji według Koreanek, to słynny ostatnio tytuł Charlotte Cho „Sekrety urody Koreanek”. Rozpoczynając lekturę tej książki nie miałam wielkich nadziei na odkrycie czegoś zaskakującego. Podeszłam do niej bardzo luzacko, raczej zmęczona intensywnym sezonem letnim potrzebowałam miłej i przyjemnej odskoczni od wszystkiego co związane z przyjęciami 🙂 Traf chciał, że zupełnie przypadkiem zbiegło się to z moim zajściem w ciąże, więc chyba było to jednak przeznaczenie bym od początku ciąży dbała o siebie najlepiej jak potrafię i wybierała wartościowe i naturalne produkty. I tym sposobem temat „Pielęgnacja w ciąży” stał mi się bliski. 

Rzeczywiście po przeczytaniu książki Charlotte Cho zmieniła się moja kultura dbania o cerę i w obecnej chwili mogę powiedzieć, że jej stan zmienił się nie do poznania. Wiadomo, na pewno ma też na to wpływ ciąża i to że wyjątkowo świetnie wpływa na moją cerę, ale jednak chcę podkreślić, że na początku 2 miesiąca miałam okropne zmiany na twarzy, szczególnie przy kościach żuchwy i na policzkach – czego nigdy wcześniej nie miałam! Była to tylko doddatkowa motywacja do poważnej zmiany w pielęgnacji skóry. W trzecim miesiącu brzydkie wypryski opuściły twarz i zaczęły pojawiać mi się na ramionach! O grozo mówię Wam.

Może opowiem Wam jeszcze jak wcześniej wyglądała moja pielęgnacja 🙂

Teraz się z siebie śmieję i uważam, że byłam dość powierzchowna, ale miał też na to wpływ brak czasu na każdym kroku. Natomiast teraz gdy mam spokojniejsze poranki i długie wieczory zdecydowanie jest mi łatwiej wprowadzić do scenariusza dnia codziennego wszystkie te jakże ważne rytuały.

Kiedyś myślałam, że im bardziej matowa skóra tym lepiej. Kupowałam toniki na bazie alkoholu, bardzo mocno matujące, ściągające i ciężkie podkłady oraz bardzo kryjące pudry a do tego nie stosowałam odpowiednich kremów, wybierałam zdecydowanie tylko te matujące, która aplikowałam rano i wieczorem. Efektem były pozapychane pory, ziemista cera oraz brak blasku… Czyli efekt ciągle zmęczonej cery.

Co się zmieniło?

Po przeczytaniu tej książki zaczęłam po pierwsze analizować składy starych kosmetyków i świadomiej dobierać te odpowiednie dla mojej mieszanej cery (z przeklętą świecącą strefą T). Po drugie zaczęłam interesować się koreańskimi rozwiązaniami i słynnym dwuetapowym oczyszczeniem skóry. Nagle okazało się, że dookoła mnie jest masa kosmetyków, które idealnie pasują do tego schematu. Po trzecie zamówiłam odpowiednie kosmetyki i zaczęłam testy, które trwały cały październik, listopad, grudzień i w sumie to chyba się nie skończą, bo nie zamierzam wracać do starych przyzwyczajeń i produktów. Po czwarte zaczęłam stawiać na naturalne kosmetyki, które są nie tylko moją miłością, ale przede wszystkim są zdrowe dla mojej skóry, która jest obecnie mieszkankiem mojej maleńkiej córeczki, więc musi być przede wszystkim zdrowo dla niej. Po piąte nie należę do osób ślepo podążających za schematami i owszem książka dała mi dużo do myślenia, ale stworzyłam swój plan pielęgnacji skóry i swój codzienny rytuał na dbanie o mnie i córeczkę w dwupaku.

Jeśli interesuje Was mój pielęgnacyjny plan dnia, oto moja pielęgnacja w ciąży:
RANO

Obowiązkowa pozycja numer 1 zanim dobrze otworzę jeszcze oczy to:

mySUPERskin Lekki olejek do demakijażu i oczyszczania /MIYA Cosmetics

Jest idealny do delikatnego masażu twarzy i świetnie oczyszcza skórę pozostawiając ją baaaardzo miękką. Naturalne olejki dogłębnie oczyszczają skórę z zanieczyszczeń, nadmiaru sebum i makijażu, nie naruszając jej naturalnego pH. Olejek z nasion malin nawilża i łagodzi skórę. Olejki z pestek moreli, abisyński, ze słodkich migdałów oraz witamina E odżywiają, wygładzają, dodają blasku.

Ja stosuję go zarówno rano jak i wieczorem, czyi zarówno jako olejek do demakijażu jak i oczyszczający olejek do mycia rano. Podam Wam wskazówki użytkowania:

Olejek do demakijażu: wmasuj w suchą skórę twarzy i powiek, aby rozpuścić zanieczyszczenia i makijaż. Spłucz ciepłą wodą, aby usunąć do końca wszystkie zabrudzenia. Efekt: idealnie czysta, odprężona i odświeżona skóra.

Oczyszczający olejek do mycia: wmasuj w wilgotną skórę twarzy, a następnie spłucz ciepłą wodą. Efekt: nawilżona, promienna, świeża, wygładzona i pełna blasku skóra.

Nie pozostawia tłustej warstwy – a to dla mnie bardzo ważne rano, gdy często od razu nakłądam makijaż i lecę 🙂  Nie zapycha porów to dla mnie druga istotna cecha. I po trzecie nie podrażnia oczu, jest przebadany dermatologicznie i okulistycznie i nadaje się do wszystkich typów skóry, w tym wrażliwej skłonnej do podrażnień i atopowej. Warto wspomnieć, że jest wegański.

MYDŁO RYŻ /Ministerstwo dobrego mydła

Wspominałam Wam o zachwycie nad koreańskim dwuetapowym oczyszczaniem twarzy, to właśnie jest mój drugi etap czyli zmywanie ewentualnych pozostałości po olejku naturalnym ręcznie wytwarzanym, wegańskim mydłem dla skóry wrażliwej. Przygotowane specjalnie z myślą o tych, którzy cierpią z powodu suchej, alergicznej, atopowej skóry. Mydełko pomaga łagodnie usuwać zabrudzenia nie powodując jednocześnie silnego przesuszenia naskórka. Obok oliwy z oliwek, oleju ze słodkich migdałów, oleju rycynowego i masła kakaowego zawiera odżywczy olej z otrąb ryżowych i 10% nierafinowanego masła shea. Bez dodatku zapachu i koloru, pozwala na pielęgnację skóry przesuszonej, alergicznej i atopowej. Będzie to również mój najlepszy przyjaciel podczas kąpieli Maluszka.

Po dokładnym oczyszczeniu skóry sięgam po:

Tonik i Mgiełka. Róża Damasceńska /Iossi
100% NATURALNY i w 100% ORGANICZNYnaturalny tonik z róży damasceńskiej o kuszącym zapachu. Przywraca naturalne pH skóry i skutecznie odświeża. Wzmacnia naczynia krwionośne pozostawiając skórę miękką, gładką i nawilżoną. Działa antyseptycznie, koi i łagodzi podrażnienia wrażliwej skóry. Poprawia koloryt i niweluje zmarszczki. Przygotowuje skórę do nałożenia olejku lub kremu.

Na tak przygotowaną cerę nakładam mój ostatni HIT kosmetyczny:

myWONDERBALM Hello Yellow /MIYA Cosmetics
Nawilżająco-odżywczy krem do twarzy z masłem mango (a ja po prostu KOCHAM MANGO!). Masło mango nawilża i odżywia skórę, poprawiając jej elastyczność. Olejek z pestek winogronwitamina E iprowitamina B5 łagodzą i koją podrażnienia, pozostawiając skórę gładką i odżywioną. Dzięki lekkiej, kremowej formule QuickAbsorb szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż. Jest przeznaczony do każdego typu skóry, także tej wyjątkowo wrażliwej. Bez parabenów, silikonów, olejów mineralnych, parafiny, PEG-ów, sztucznych barwników oraz glikolu propylenowego. Nie testowany na zwierzętach/Wegański. A do tego w świetnej cenie!!!! 

Gdy tylko skończę mango zabieram się za kokos, który już czeka w kolejcce:

myWONDERBALM I’m Coco Nuts /MIYA Cosmetics


Moja siostra używa natomiast myWONDERBALM I Love Me MIYA Cosmetics czyli odżywczy krem do twarzy z olejkiem z róży i również jest z niego bardzo zadowolona.

Po takiej pielęgnacji skóry twarzy zabieram się za makijaż 🙂 TAK! bez niego nie jestem w 100% przygotowana do wyjścia 🙂

A WIECZOREM

Oczyszczam twarz tak jak rano używając kolejno:

  • mySUPERskin Lekki olejek do demakijażu i oczyszczania /MIYA Cosmetics
  • MYDŁO RYŻ /Ministerstwo dobrego mydła

Później przemywam skórę przywracając jej naturalne pH:

Tonik i Mgiełka. Róża Damasceńska /Iossi

I w zależności od ochoty/nastroju wybieram jeden z dwóch produktów:

myPOWERelixir Serum Rewitalizujące /MIYA Cosmetics

Energetyczna kompozycja 11 skoncentrowanych, skutecznych składników – naturalnych antyoksydantów, witamin i kwasów Omega 3+6 – to prawdziwa MOC dla skóry. Olejki z gorzkiej pomarańczy, słodkich migdałów, masło mango oraz ekstrakt z planktonu, ożywiają i rozświetlają zmęczoną, szarą skórę; dodając jej energii i blasku. Olejki chia, jojoba, kokosowy oraz wosk ze skorki pomarańczy działają przeciwstarzeniowo, ujędrniając i napinając kontur twarzy. Olejek ryżowy oraz witaminy E i F wygładzają drobne zmarszczki, wzmacniając skórę.

To pierwsze serum jakie znam  w skoncentrowanej konsystencji, które zmienia się na skórze w delikatny, jedwabisty olejek o zapachu cytrusów. Jest to produkt HIPOALERGICZNY. Odpowiedni do wszystkich typów skóry, w tym skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień. Bez parabenów, silikonów, olejów mineralnych, parafiny, PEG-ów, sztucznych barwników oraz glikolu propylenowego. Nie testowany na zwierzętachm warto dodać że ze względu na obecność w składzie wosku pszczelego nie jest wegański.

Serum stosuję naprzemiennie z:

Czerwone Maliny olejek do twarzy /Iossi
Delikatny olejek do pielęgnacji twarzy z olejem z pestek malin, olejem jojoba i drzewem sandałowym. Nawilża, pielęgnuje, odżywia i widocznie poprawia kondycję skóry. Olejek ma właściwości antyoksydacyjne i odświeżające. Szybko się wchłania i nie pozostawia na powierzchni tłustego filmu. Zawiera wyłącznie składniki pochodzenia naturalnego. Lubię go za jego zapach, formę aplikacji i świetne opakowanie. Wszystkie te produkty Iossi stoją zawsze wyeksponowane w łazience, bo mają niesamowity design.

Produkt pod oczy stosuję w ciąży tylko na noc i wybrałam:

IOSSI Witaminowy koktajl pod oczy na noc

Jest to jedwabiste serum o konsystencji lekkiego olejku, które stanowi intensywną kurację dla delikatnej skóry okolic oczu. Dogłębnie pielęgnuje, odmładza i zapobiega zmarszczkom, poprawia strukturę i koloryt. Dzięki wysokiej zawartości Retinolu zwanego witaminą młodości – widocznie zmniejsza zmiany spowodowane upływem czasu. Dodatek odżywczych i lekkich olejków z pestek cytryny i herbacianego sprawia, że skóra staje się aksamitnie gładka i miękka. Witaminy E i C, cenione ze względu na właściwości przeciwutleniające – dodatkowo wzmacniają, ujędrniają i regenerują skórę. Przeznaczone do każdego typu skóry. Specjalnie testowane pod kątem cery wrażliwej.

A wieczorny prysznic tylko w towarzystwie naturalnych mydełek, których mam zawsze kilka do wyboru. W ciąży zupełnie odstawiłam drogeryjne żele do mycia ciała.

Jeśli nigdy nie próbowaliście naturalnych mydełek do pielęgnacji i mycia skóry podczas prysznica/kapieli. Zróbcie sobie taki test. Też nie byłam przekonana czy to w ogóle ma sens, ale odkąd się z nimi zapoznałam, pokochałam je 🙂

Całą gamę mydełek znajdziecie tutaj

MYDŁO OGÓREK

Naturalne, ręcznie wytwarzane wegańskie mydło mocno peelingujące. Sproszkowany koralowiec irlandzki odblokowuje pory, złuszcza zrogowaciały naskórek, pobudza krążenie i korzystnie wpływa na jędrność skóry. Spirulina odżywia, ujędrnia i łagodzi skórę. Przyjemny, ogórkowy aromat odświeża i pozostawia uczucie czystości. To mydełko było mi bardzo pomocne w 3 miesiącu ciąży, gdzie skóra na ramionach była zaatakowana przez wypryski!

MYDŁO ROZMARYN

Naturalne, ręczenie wytwarzane wegańskie mydło z błękitną glinką kambryjską i rozmarynowym olejkiem eterycznym. Oczyszcza, działa przeciwzapalnie i regeneruje naskórek, stymuluje krążenie krwi i zwęża pory. Olejek rozmarynowy ma zaś działanie antybakteryjne i antygrzybicze, rozluźnia mięśnie i pobudza ciało do działania. Mydło jest idealne dla osób o skórze zmęczonej. Delikatne, nie podrażnia i nie wysusza. Zawiera ok. 3% niezmydlonych olejów i maseł, które pielęgnują skórę podczas mycia.

MYDŁO CZEKOMIĘTA

Naturalne, ręcznie wytwarzane w niewielkich partiach wegańskie mydło z liśćmi mięty, olejkiem eterycznym z mięty pieprzowej, kakao i aktywnym węglem. Olejek miętowy działa antybakteryjnie i łagodząco, starannie zmielone listki mięty lekko masują skórę podczas mycia. Słodki aromat przywołuje skojarzenia z kultowymi angielskimi czekoladkami miętowymi. Zawarte w mydle oliwa z oliwek, olej rycynowy, olejek ze słodkich migdałów, nierafinowane masło kakaowe i nierafinowane masło shea pielęgnują skórę nie wysuszając jej.

MYDŁO MARCHEWKOWE
Naturalne, ręcznie wytwarzane w niewielkich partiach, wegańskie mydło z marchwią i olejem z czerwonej palmy. Karoten zawarty w pulpie marchwiowej i czerwonym oleju palmowym regeneruje suchą skórę, działa wygładzająco i antyoksydacyjnie. Olejki eteryczne z bergamoty, słodkiej pomarańczy i may chang działają silnie antyseptycznie oraz łagodząco. Idealne dla skóry dojrzałej, a także zmęczonej i poszarzałej.

Po kąpieli/prysznicu czas na:

Masło do ciała. Mandarynka i Bergamotka /Iossi

Odżywcze masło do ciała o konsystencji lekkiej pianki i delikatnym zapachu mandarynki z bergamotką. Skutecznie pielęgnuje skórę pozostawiając ją odżywioną, przyjemną w dotyku i elastyczną. Kompozycja zawartych w nim organicznych maseł, olei i olejków eterycznych ma za zadanie dogłębnie nawilżyć skórę, zregenerować i ochronić przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Masło jest bardzo esencjonalne – niewielka ilość wystarczy by na ciele pozostał przyjemny filtr, który chroni ją przez wiele godzin. Stosuję je także aby zapobiec powstawaniu rozstępów podczas ciąży. W czasie ciąży mam bardzo wysuszoną skórę, dlatego muszę ją stale nawilżać.

DWA RAZY w TYGODNIU

Stałym rytuałem cotygodniowym są maseczki. Stosuję je zawsze podczas dłuższej pracy przy komputerze, bądź podczas kucharzenia 🙂 Bardzo dbam o to by te dwa razy w tygodniu pamiętać o odpowiedniej nawilżającej maseczce. Bardzo lubię maseczki w płacie, często kupuję je przy okazji w drogerii. Koreańska autorka również poleca tego typu maseczki, są szybkie, proste w aplikacji i bardzo higieniczne.

A po maseczce stosuję mój ukochany:

OLEJEK Z PESTEK ŚLIWKI /Ministerstwo dobrego mydła

 Jest to lekki, szybko wchłaniający się olej o rozkosznym marcepanowym aromacie. Bogaty w kwas oleinowy, linolowy, witaminę E i antyoksydanty fantastycznie nawilża i odbudowuje uszkodzony naskórek. Idealnie koi i przynosi ulgę skórze suchej i podrażnionej. Obudowując płaszcz lipidowy skóry chroni ją przed utratą wody i działaniem czynników zewnętrznych. Jest idealnym olejem do pielęgnacji skóry tłustej i zanieczyszczonej, ze skłonnością do wyprysków. Regulując procesy zachodzące w gruczołach łojowych znacznie zmniejsza niedoskonałości. Olej z pestek śliwki ma również zbawienne działanie dla rozdwojonych końcówek włosów oraz łamliwych paznokci – regeneruje je i odżywia.  I za to jestem mu wdzięczna, że mogę używać go i do twarzy i włosów.

TRZY RAZY W TYGODNIU

Bardzo dużą wagę przywiązuję do złuszczania skóry, szczególnie w ciąży ma to duże znaczenie jako profilaktyka i zapobieganie wiecie przed czym 🙂 Rozstępy atakują!!!! Zimą używam:

PEELING ŚLIWKA /Ministerstwo dobrego mydła

Pysznie pachnący odżywczy olejowy scrub na bazie cukru trzcinowego. Uniwersalny poprawiacz nastroju i repelent na smutki. Grubas ale łagodny, wymasuje porządnie, ale skóry nie zedrze ;). Ciało po kąpieli nie wymaga już kremowania ani żadnych innych zabiegów (no, chyba, że głaskania i przytulania bo przytulania nigdy dość). Drobinki cukru pobudzają krążenie podczas masażu i złuszczają martwy naskórek pozostawiając skórę odświeżoną i sprężystą, gotową na przyjęcie olejów. Aromatyczny olej z pestek śliwki głęboko nawilża i regeneruje, olej ze słodkich migdałów wygładza, olej wyciśnięty z pestek winogron zmiękcza a olej z awokado zabezpiecza skórę przed utratą wody. Masło shea i kakaowe dodatkowo natłuszczają naskórek, wosk pszczeli ochrania go przed czynnikami zewnętrznymi. Skwalan z oliwek odbudowuje płaszcz lipidowy dbając o skórę suchą i wrażliwą. Słodki, atestowany aromat śliwkowy zamienia kąpiel w relaksujący rytuał. Kocham go!

W RAZIE SYTUACJI SOS

Produkt, który mam ZAWSZE w torebce! ZAWSZE 🙂 Zimą stawiam na śliwkowy, a latem królował w mojej torebce baobab.

BALSAM W SZTYFCIE ŚLIWKA /Ministerstwo dobrego mydła

Pachnie obłędnie – nierafinowanym masłem kakaowym, woskiem pszczelim prosto z ula, olejem z pestek śliwy oraz aromatem śliwkowym. Gdybym miała go określić jednym przymiotnikiem, byłby to przymiotnik: „Nieoddawalny!” Gdybym go zgubiła, bardzo byłoby mi przykro.  Maksymalnie odżywczy, regenerujący i bardzo treściwy balsam w sztyfcie ratujący wszelkie suchości. Jest jak wielka pomadka ochronna ale nie tylko do ust (choć usta pielęgnuje pierwszorzędnie). Uratuje spierzchnięte dłonie, suche stopy czy łydki oraz pękające łokcie. Ochroni skórę przed wiatrem i zimnem. Natychmiastowo przynosi ulgę suchej i podrażnionej skórze odżywiając ją i poprawiając poziom nawilżenia. Olej z pestek śliwy doskonale nawilża, zmiękcza i uelastycznia podrażniony naskórek. Masło kakaowe, shea i illipe wspierane przez wosk pszczeli tworzą na skórze ochronną warstwę nie dopuszczając do utraty wody. Wyjątkowo stabilna, opatentowana forma witaminy A w połączeniu z witaminą E regenerują uszkodzenia przywracając skórze jej zdrowy wygląd. Krótko rzecz ujmując: Śliwka zrobi co trzeba nie przyprawiając nas o efekt „wszystkosiędomnielepi”. Formuła sztyftu sprawia, że jest bardzo wydajny, aplikujemy tylko tyle ile potrzebujemy. Śliwka jest u z a l e ż n i a j ą c a – mówię Wam!

Krem ochronny do twarzy i rąk /Iossi

Regenerujący, ochronny krem, o konsystencji lekkiej pianki stosuję gdy moja skóra jest podrażniona, przesuszona i ściągnięta. Ten krem chroni przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych i dogłębnie odżywia. Przyśpiesza regenerację naskórka. Może służyć jako ochronny krem do twarzy na zimę lub krem do rąk. Jednym z głównych składników kremu ochronnego jest masło shea, które znakomicie natłuszcza i wygładza skórę, skutecznie ją chroni oraz łagodzi podrażnienia.

 

JEŚLI SPODOBAŁ SIĘ WAM OPIS MOJEJ CODZIENNEJ PIELĘGNACJI TO na koniec chciałabym polecić Wam trzy marki kosmetyczne, sprawdzone przeze mnie i moich bliskich, które z ręką na sercu polecam każdemu. Są to naturalne pozycje, świetne składy i przede wszystkim polska produkcja. Może już je znacie, jeśli nie – warto poznać 🙂

Kosmetyki IOSSI

Produkowane są w krakowskiej manufakturze z naturalnych i organicznych składników, bez szkodliwych dodatków i sztucznych barwników i zapachów. Robione ręcznie, powstają w całości z naturalnych składników roślinnych. Wpadnijcie do nich na stronę a zobaczycie, że warto.

MIYA Cosmetics

To polska marka kosmetyczną, inspirowana stylem życia nowoczesnych, aktywnych kobiet, takich jak my. Zakochałam się w ich haśle:
Otwieram, nakładam i jestem piękna!
#JestemGotowa

#JestemGotowa to hasło, które idealnie oddaje ducha Miya Cosmetics. To efekt działania produktów, dzięki którym jesteś szybko gotowa do wyjścia i jednocześnie czujesz się świetnie i pięknie we własnej skórze. #JestemGotowa to zdrowa pewność siebie, siła, energia i otwartość na nowe wyzwania i możliwości.

Ministerstwo Dobrego Mydła

to rodzinna manufaktura mydlarska założona w Kamieniu Pomorskim przez siostry Anię i Ulę Bieluń. Oto motto sióstr:  „Najlepsze surowce, dobre rzemiosło i ciężka praca”. Dzięki tej zasadzie powstają zachwycające ręcznie robione mydła, urzekające musy do ciała, aromatyczne wody kwiatowe, olejki rozpieszczające skórę i włosy.

JUŻ ZA TYDZIEŃ POST GDZIE POD LUPĘ BIORĘ ROZSTĘPY!!!!!!!!!! 🙂

 

Published by Kinga

.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *