Najpiękniejsze co mnie w życiu spotkało!

Ten wpis nie będzie wypowiedzą ekspertki w temacie karmienia, nie będzie też zbiorem porad dla osób, które mają jakieś problemy z laktacją. Będzie to moja kolejna kartka z pamiętnika o tym jak wiele Sara wniosła do mojego życia i jak wiele dzięki niej odkryłam.

Bycie mamą nie jest łatwe, to na pewno wiecie, ale w byciu mamą najtrudniejsze jest to, że wszystko co wybierzecie, bądź zdecydujecie, może zostać skrytykowane. Na każdym kroku spotykasz się jako matka z kilogramem dobrych rad. Jesteś oceniana na każdym kroku i na każdym kroku Twoje macierzyństwo wystawiane jest na próbę. Zaczyna się to już na samym początku gdy walczysz o laktację i próbujesz dać dziecku to – co najcenniejsze.

Przyznam się Wam zupełnie szczerze – denerwuje mnie, że w naszej polskiej mentalności matek jest tyle zawiści i krytyki w kwestii karmienia piersią. Nie wiem, czemu każda z kobiet próbuje udowodnić, że to ona jest najlepszą matką. Może po prostu nie trzeba nic udowadniać tylko być tą najlepszą matką dla swojego dziecka 🙂 ?

Denerwują mnie te pytania: „Karmisz czy dajesz mieszankę?” To słowo „mieszanka” bulwersuje mnie najbardziej. „Jak Twoje piersi? „Nabrzmiałe? Nie? Uuuu to zobaczysz za chwilę! Lepiej kup już kapustę” „Mała ssie?” „Ale duża, ona się na pewno obżera!” „Budzi się w nocy? Nie??? Boże, głoduje!” „Płacze – głodna!”

Mogłabym tak w nieskończoność. Nie będę tej złości rozwijać, chciałabym tylko z tego miejsca zaapelować do wszystkich tych osób, którym takie pytania łatwo przychodzą. Proszę byście delikatniej i subtelniej pytali świeżo upieczone mamy o ich doświadczenia z laktacją. W kilka godzin po porodzie one nie są jeszcze wielu rzeczy świadome i potrzebują dużo wyrozumiałości i wsparcia, a nie natręctwa.

Piszę o tym, ponieważ wiem jak wiele osób z mojego otoczenia cierpi/cierpiało z tego powodu, z powodu tych czasem niewinnych pytań. Los był dla mnie bardzo łaskawy bo moja walka o laktację trwała dobę, jedną długą dobę pełną bólu, łez i ogromnej nadziei. To będzie mój drugi apel do Was, płynący z tego wpisu. Jeśli masz wybór i Twoje „karmić lub nie karmić piersią” wiąże się tylko z tym czy wytrzymasz ból – uwierz mi warto. Zaciśnij zęby i tłumacz sobie, że jutro o tej porze będzie lepiej. Nie bez powodu mówi się, że kobiety są silniejsze od mężczyzn. Bezapelacyjnie tak jest.

Nie sądziłam, że karmienie piersią przyniesie mi tyle pięknych wzruszeń. Te nasze wspólne momenty z Sarą dają mi tyle radości i spełnienia. Pisząc to już mam mokre oczy bo wiem, że te chwile nie są wieczne i zaraz moja mała Kruszynka wydorośleje szybciej niż mi się wydaje.

Mieć ją tak blisko, to jak na moment zatrzymać się w czasie. Jej duże oczka wpatrujące się we mnie podczas karmienia, czy błogi nieświadomy uśmiech w chwili po zaśnięciu na piersi znaczy dla mnie wszystko. Kocham ją nad życie i to właśnie głównie te momenty zapamiętam z jej okresu noworodkowego i niemowlęcego. To gdy mam ją tak blisko, gdy przytulam ją do siebie i głaskam po twarzy.

Pamiętaj droga mamo, że jak już zawalczysz i się uda musisz zadbać o wygodę. Nie tylko Maluszka! Automatycznie jesteśmy tak zakodowane, że robimy wszystko by naszemu dziecku było najlepiej na świecie. To bardzo piękne, ale ktoś mądry uczulił mnie na to, że muszę też zadbać o swoją wygodę, w przeciwnym razie dziecko odczuje moje niedomaganie i często związany z tym stres.

Już nie karmię zgarbiona i byle jak. Dbam o to by mieć podparcie pod ręką czy nogą. Karmiuszka, którą pokazywałam Wam zimą idealnie pomaga mi stworzyć wygodę dla siebie i córeczki. Jest też świetna do zabezpieczenia Sary w pozycji leżącej na boku – gdy obie uśniemy 🙂

Karmiuszka to wielofunkcyjna poduszka wspierająca odpowiednią postawę Mam podczas karmienia piersią. Jest stworzona do karmienia piersią w pozycji naturalnej oraz na leżąco. W odróżnieniu od tradycyjnych „rogali”, Karmiuszka jest wsparciem w najbardziej intuicyjnych i naturalnych pozycjach do karmienia. Umożliwia wspólny odpoczynek z dzieckiem i nie wymusza pozycji siedzącej. Ma kulisty kształt, który pomaga w karmieniu w łóżku, na kanapie, na podłodze, w fotelu… wszędzie gdzie tylko masz na to ochotę. Bardzo ją lubię 🙂

Kupisz ją TUTAJ

Ważne są również dla mnie biustonosze. Nie wiem jak Wy, ale ja dobry miesiąc szukałam odpowiedniego dla siebie. Wiem, że laktacja po porodzie normuje się do 3 miesięcy i tak na prawdę powinnam przez pierwsze tygodnie nosić miekkie biustonosze bez fiszbin, ale nie mogłam się przekonać do takich modeli. Na rynku były jedynie miękkie topy sportowe, albo bardzo cieniutkie biustonosze bez żadnego usztywnienia, które na mój biust się po prostu nie nadawały.

Dobrze, że przypomniałam sobie o marce Miss Anna Lingerie – pokazywałam Wam ją kiedyś na blogu w prezentowniku i okazało się, że sama skorzystałam ze swoich porad 🙂 !

Wybrałam TEN model, jest w najlepszym na świecie kolorze i dla mnie okazał się być bardzo wygodny. Jest delikatnie usztywniany i nie ma fiszbin. Jest bardzo elegancki i nie wygląda jak typowe „namioty” do karmienia piersią!

Tutaj macie więcej modeli z tej marki – są świetne!

Dziewczyny! Jeśli planujecie zakup biustonosza, koniecznie skorzystajcie z podpowiedzi personelu tego sklepu. Cudownie jest porozmawiać z kimś, kto zna się na rzeczy i fachowo doradzi w kwestii doboru odpowiedniego biustonosza. Nie każda z kobiet może pozwolić sobie w pierwszych tygodniach po porodzie na usztywniany biustonosz i warto to z kimś omówić. 🙂 Polecam Miss Anna sklep!

Skoro już jesteśmy przy wygodzie i zakupach 🙂 To koniecznie zajrzyjcie do GranatOVO. Znalazłam tam bardzo wygodne zestawy, które umożliwiają mi wygodne karmienie piersią. W swoim asortymencie mają wiele ciekawych pozycji dla przyszłych Mam oraz dla świeżo upieczonych Mam karmiących. Ważne, bo kobieta zasługuje na to aby czuć się komfortowo i godnie w każdej sytuacji.

Wszystkie ich bluzki/bluzy do karmienia mają sprytną tzw. kieszonkę. Przód bluzki to dwie warstwy, jedna okalająca i zakrywająca brzuszek daje ciepło, szczególnie w nocy. Druga swobodnie opadająca pozwala w razie potrzeby wygodnie i dyskretnie karmić małego ssaka i dodatkowo maskuje niedoskonałości naszego pociążowego brzuszka. 

Używam tych zestawów  o poranku czy wieczorem, gdy jestem w domu i muszę w wygodny sposób karmić Sarę. Zdecydowałam się na dwa zestawy: granatowy tshirt oraz szare szorty na cieplejsze dni oraz pastelową bluzę i szare dresy na chłodniejsze dni.

Ten zestaw idealnie pasuje do dziewczęcego pajacyka marki GranatOVO, bardzo lubię te chwile gdy obie mamy na sobie podobne ubranka 🙂 Chyba niebawem kupię nam coś o takim samym motywie i kolorze.

O tak wygląda dziecięcy pajacyk. Jest niesamowicie mięciutki i wygodny. Sara go uwielbia. Szkoda, że rośnie tak szybko, niebawem z niego wyrośnie 🙁

Kupisz go TUTAJ, a zestawy dla Mamy karmiącej TUTAJ

A teraz prezent! Dziewczyny z GranatOVO przygotowały dla Was rabat ! 🙂 Na hasło: Zaskocz Mame – macie u nich 7% rabatu na wszystko.

Published by Kinga

.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *