Jak ja to robię? – Czyli jak radzę sobie z małym dzieckiem zachowując aktywność blogowo/sklepowo/usługową „Zaskocz Mamę” :)?

Nie spodziewałam się, że moja regularna obecność na Instagramie, Facebooku, na blogu oraz w sklepie „Zaskocz Mamę” wywoła u Was tyle pozytywnych komentarzy, wiadomości i zainteresujecie się – jak udaje mi się to wszystko pogodzić z malutką Sarą. Zapewniałam Was jeszcze w ciąży, że postaram się zorganizować sobie wszystko tak, by nic się nie zmieniło, by inspiracje na przyjęcia ciągle się pojawiały, by w sklepie nie brakowało nowości i by na blogu zawsze czekał na Was nowy wpis 🙂

Czy mi się udało?

Wydaję mi się, że TAK! skoro otrzymuję od Was tyle „pochwał”, że podziwiacie to, jak pozytywnie nastrajam Was do życia, jak wiele energii dają Wam moje #stories i jak wiele pozytywnych emocji ze mnie bije. To dla mnie największa nagroda – inspirować POZYTYWNIE i być POZYTYWNYM wzorem dla kogoś z Was 🙂

Moje macierzyństwo było zaplanowane, wyczekane i świadome, świadome jednak było też to, że nie dam się zamknąć z Sarą w czterech ścianach i przez ten rok skupić się jedynie na przysłowiowych pieluchach i nie zadbać o swój rozwój. Doba ma 24 h i przez te 24 godziny można zrobić na prawdę dużo, trzeba tylko to odpowiednio rozłożyć w czasie i nie poddawać się gdy nie wychodzi od razu.

Poświęcam się Sarze całą sobą, gdy nie śpi jestem w 100% dla niej. Rozmawiam z nią, pokazuję jej mieszkanie, opowiadam itd itd. No więc jak godzę to z wszystkimi innymi zajęciami?

Jak ja to robię?

Jak udaje mi się codziennie dbać o swoje media społecznościowe? Wstawiać minimum jedno nowe zdjęcie, pisać posty? Odpowiadać na komentarze, wiadomości?

Jak udaje mi się pisać minimum jeden tygodniowo wpis na blogu? Jak udaje mi się wykonać do niego zdjęcia i wrzucić wszystko do sieci?

Jak udaje mi się prowadzić sklep internetowy? Pilnując wysyłek? Prowadząc działania marketingowe i odpowiadać na Wasze zapytania mailowe?

A właśnie TAK:

Zdradzę Wam teraz moją największą tajemnicę 🙂 Nie jest to nic nadzwyczajnego, ale uwierzcie mi, że ja Kinga z „Zaskocz Mamę” cholernie wierzę w ludzi i bardzo kibicuję wszystkim, którzy chcą mieć coś własnego, coś swojego. Czy to swoje miejsce w sieci, swój sklep, czy inne projekty. Chcę byście WY kobiety szły do przodu ze swoimi marzeniami, więc skoro pozytywnie Was nastrajam to może ten wpis pomoże Wam zyskać kilka godzin na swoje pasje 🙂

Pierwsza złota rada to:

WYKORZYSTUJ DRZEMKI

Wiem, że wiele Mam w momencie drzemki Maluszka zasypia razem z nim. Nie ma w tym nic złego, jeśli jest to czas w którym ładujesz baterie i potrzebujesz tego czasu, by dotrwać do końca doby na pełnych obrotach. Nie ma w tym nic złego jeśli nie jest to notoryczne 🙂 Dla mnie pora drzemki Sary to czas, który w 100% poświęcam na działania, które mogę wykonać na telefonie, czyli:

– działania w mediach społecznościowych

– weryfikacja skrzynek pocztowych i odpowiadanie na maile

– zamawianie kuriera

– przygotowywanie wysyłek

Mówiąc „wykorzystuj drzemki” mam na myśli też to, że gdy dziecko uśnie Ty doskonale wiesz co masz zrobić, a nie dopiero gdy Maluszek zasypia Ty siadasz i zastanawiasz się co masz do zrobienia 🙂 Drzemki u nas trwają od 20min do 1,5 godziny. Nigdy nie wiem ile czasu będę miała.

ANGAŻUJ TATĘ

Jeszcze przed narodzinami Sary wiedziałam, że tworzymy z Kubą układ partnerski w każdej kwestii. Czy to sprzątanie mieszkania, czy to przygotowywanie posiłków. Wymieniamy się wszystkimi obowiązkami sprawiedliwie. Wiedziałam, że Kuba będzie wspaniałym ojcem – i nie zawiodłam się. Wręcz nie spodziewałam się, że tak świetnie od samego początku będzie potrafił zając się nią bez żadnego mojego „ALE”.

Kuba nie pomaga mi w opiece nad Sarą – ON OPIEKUJE SIĘ NIĄ RAZEM ZE MNĄ. Wszystkie obowiązki oprócz karmienia piersią jesteśmy w stanie wykonać oboje 🙂 Sara kocha swojego tatę i bardzo bezpiecznie się przy nim czuje. Bez problemu zasypia w ramionach taty i uwielbia ich wspólne zabawy na macie.

Gdy mam masę pilnych zamówień lub gdy skrzynka pocztowa pęka w szwach – zawsze mogę liczyć na męża i bardzo mu za to dziękuję. Bez niego nie byłabym w stanie być tu tak aktywna.

Jeśli Twój mężczyzna nie angażuje się w opiekę nad dzieckiem na tyle byś mogła robić też coś dla siebie – poproś go by Cię wysłuchał i spokojnie przedstaw mu swoje racje. Pomijając Twój wolny czas, który chcesz zyskać – kontakt dziecka z tatą jest bardzo ważny i należy zadbać o tą relację od urodzenia.

ZORGANIZUJ SWÓJ PLAN DNIA

Myślałam, że to przysłowiowa „ściema” – taki stały plan dnia. Po części i u nas nic nie dzieje się co do minuty z zegarkiem w ręku, ale ogólny szkic/zarys istnieje i wiem, kiedy mniej więcej będę miała czas dla siebie by zająć się tym co mam zaplanowane. Dzięki takiemu schematowi Sarunia jest spokojniejsza i dużo mniej się denerwuje. Wie, że gdy rano wstajemy – bawimy się w łóżku i oglądamy kontrastowe książeczki. Później wszyscy wstajemy na śniadanie, nie ma żadnego oporu z jej strony gdy przygotowujemy posiłek. Sara grzecznie czeka w leżaczku i ogląda swoje zabawki 🙂 Po śniadaniu czas na jej drzemkę. I takim samym trybem mijają nam kolejne dni. Nuda? Absolutnie! Nazwałabym to raczej usystematyzowaniem. Są dni kiedy cały rytm się nam burzy, spontan też jest potrzebny, ale taki ogólny plan dnia bardzo mi pomaga pilnować swoich obowiązków 🙂

NIE DENERWUJ SIĘ, JEŚLI JEDNEGO DNIA TWÓJ PLAN NIE ZOSTANIE ZREALIZOWANY

Chyba każda Mama jest w stanie opisać minimum jedną taką sytuację, w której musiała całkowicie zmienić swoje plany, ponieważ dziecko jak to się mądrze mówi „nie współpracowało”. Pamiętaj, że zły humor Maluszka czy inne przeciwności losu nie przekreślają Twojego sukcesu. Jeden a czasem nawet kilka złych dni mogą się zdarzyć i świat się nie zawali jeśli nie uda Ci się opublikować postu czy wykonać zadania. Ja jestem okropną perfekcjonistką i to bardzo mnie demotywuje, gdy nie potrafię zrealizować tego co sobie zaplanowałam. Wiem natomiast, że to Sara jest najważniejsza. Jest maleńka i bezbronna i beze mnie nie jest w stanie przetrwać, więc zdecydowanie te kilka dni, które są zupełnie nie po mojej myśli puszczam w niepamięć. Kocham ją nad życie i jej szczęście jest dla mnie priorytetem.

NIE ROZKOJARZAJ SIĘ

Mam tu na myśli bezmyślne scrollowanie ścian mediów społecznościowych w trybie zombie. Każdy z nas się na tym łapie, ale pamiętaj – to nic dobrego i nic konstruktywnego. To w 100% pożeracz czasu, który ucieka Ci przez palce.

Takie scrollowanie nie da Ci motywacji, nie wykona za Ciebie planu. Owszem przeglądanie zaobserwowanych profili jest bardzo pomocne w motywacji czy inspiracji, ale nie można po pierwsze poświęcać na to za dużo czasu i po drugie nie można się od tego uzależnić 🙂

Ja np. przeglądam swoje ulubione profile Instagramowe wieczorem, gdy już uśpię Sarę i wykonamy wszystkie czynności przed zaśnięciem.

NIE ROZLENIWIAJ SIĘ

Po obudzeniu wstawaj i „ogarniaj się” czyli przygotuj się do funkcjonowania w danym dniu. Gdy wiem, że nie będę nigdzie wychodzić zakładam wygodny strój i zaczynam od kawy i śniadania. Zawsze rano biorę też prysznic, który bardzo pozytywnie nastraja mnie do życia i zmywa ewentualny cień niewyspania 🙂

TWÓRZ LISTY „TO DO”

Mam w telefonie opcje notatnika i stworzyłam tam oddzielnie listy do poszczególnych obowiązków. Jest mi to bardzo pomocne, coś komuś obiecam? – od razu wpisuję na listę i wykreślam gdy zrealizuję. Bez takiej listy pewnie zapomniałabym o połowie spraw do załatwienia 🙂

KORZYSTAJ Z POMOCYCH RZECZY i SPRZĘTÓW

Nie wyobrażam sobie żyjąc w XXI wieku nie korzystać z udogodnień, które oferuje nam rynek. Oczywiście nie sztuką jest kupić wszystko i zapomnieć o zajmowaniu się Maluszkiem. Mam alergię na rodziców, którzy całe dnie trzymają dzieci w leżaczku i nie starają się łapać z nimi kontaktu od pierwszych dni.

Sama bardzo rygorystycznie podchodzę do tej sprawy i nasza Sara korzysta z leżaczka w przypadku gdy jesteśmy u kogoś z wizytą, gdy przygotowujemy posiłki w kuchni i zabieramy ją tam ze sobą by wspólnie spędzać czas, gdy jestem z nią sama w mieszkaniu i np. przygotowuję wysyłki lub gdy piszę wpis na bloga, gdy muszę otworzyć drzwi kurierowi bądź skorzystać z toalety, gdy moje ręce już wysiadają :), gdy w upalne dni nie pomaga nic innego, a ona kocha ten leżaczek jak nic innego!

Tym sposobem nasza córeczka spędza w nim od 2-3h dziennie. Czy to dużo? Nie wiem. Wiem jednak, że bez niego nie byłoby mojej aktywności, nie byłoby porządku w mieszkaniu i nie byłoby mojego uśmiechu na twarzy 🙂

Zdecydowaliśmy się na wyjątkowy wielozadaniowy leżaczek francuskiej marki BEABA. Idealny dla Maluszka od pierwszych dni życia, rośnie razem z dzieckiem. Dzięki regulowanemu siedzisku, pozwala na bliskość Maluszka niezależnie od tego czy siedzimy przy stole czy na niskim fotelu czy podłodze. Regulacja jest bardzo sprytna i szybka. Wystarczy klik i dzidziuś jest w odpowiedniej pozycji.

Leżaczek ma aż 4 możliwe wysokości siedziska – 24, 38, 50 lub 62 cm od powierzchni podłogi – oraz 3 pozycje oparcia plecków: do spania, półleżenia i półsiedzenia.

Materacyk został wyprofilowany tak, aby zapewnić małym pleckom pełen komfort i najlepszą pozycję odpoczynku. Dzięki specjalnie zaprojektowanej wkładce gwarantuje optymalne podparcie główki.

Pozycja półleżąca pozwala dziecku obserwować i uczestniczyć w działaniach wokół niego – i to jest zdecydowanie ulubiona pozycja Sary.

Leżaczek wyposażony jest również w funkcję bujawki/kołyski i zdarzyło się już kilka razy, że Sara po prostu w nim usnęła! Opcja kołysania ma zintegrowany systemem blokowania.

Oprócz tego wszystkiego co wypisałam Wam powyżej, oczarował mnie tym, że jest bardzo stabilny, a górne części jego nóżek stanowią jednocześnie rączki i uchwyty transportowe, jest także łatwy w pielęgnacji – delikatne pokrycie i materacyk można zdjąć i wyprać ręcznie lub w pralce. Już pierwszego dnia musiałam to sprawdzić bo Sara go po prostu „poświęciła” 🙂

Do leżaczka dobraliśmy również pasujący łuk z zabawkami, który świetnie stymuluje wzrok Sary.

Idealny do mobilizacji sensorycznej dzieci już od pierwszych dni ich życia. Łatwy w montażu – wyposażony w pierścień, który można założyć na stelaż leżaczka z dowolnej (prawej lub lewej) strony i na dowolnej wysokości. Możliwość obracania łuku pozwala na zmienianie jego pozycji, zabawki mogą się dzięki temu znajdować bliżej lub dalej, na poziomie oczu lub w okolicach stóp, w zależności od potrzeb maluszka oraz aby pobudzić jego ciekawość i stymulować rozwój motoryczny. Kiedy malec uśnie lub kiedy chcesz go wyjąć z leżaczka, możesz również bez domontowania odsunąć łuk na bok.

Piękne, mięciutkie i estetycznie wykonane zabawki – gwiazdka, kółko oraz kropelka utrzymane są w odcieniu ciepłej szarości. Mają biały pasek przez środek i po parze czarnych oczek. Poruszane, wydają przyjemne dla ucha dźwięki, zachęcające do dalszej zabawy. W zawieszce-kółku wszyte jest ponadto w pełni bezpieczne lusterko. Zabaweczki można odczepiać (do zawieszek przyczepione są na rzep) i używać oddzielnie, jak grzechotek czy małych przytulanek. Zdejmowany jest też materiał-pokrycie łuku – i on, i zabawki można prać ręcznie, dzięki czemu całość jest łatwa do utrzymania w czystości.

Leżaczek kupisz TUTAJ

Łuk kupisz TUTAJ

Published by Kinga

.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *