Czy prowadzenie bloga się opłaca? i czy można na tym zarobić? Czy warto zacząć tworzyć swoje miejsce w sieci?

Postanowiłam zmierzyć się z tym pytaniem. Postanowiłam napisać Wam o tym skąd pomysł na bloga i szczerze, czy warto. Czy warto pokazywać w sieci więcej siebie.

Blogowanie początkowo miało być uzupełnieniem mojej strony internetowej. Miały się tam pojawiać fotorelacje z przyjęć oraz inspiracje na motywy przewodnie przyjęć, dekoracje oraz poradnik jak wykonać coś samodzielnie. Może nie uwierzycie, ale ja na prawdę zostałam na to namówiona, by do typowo informacyjnej strony ‚www’ dodać bloga. Początkowo totalnie nie wiedziałam co zrobić z tym miejscem w sieci. Jak je poprowadzić? W którym kierunku zmierzać?

No i stało się. Do strony ‚www’ dopięłam bloga i zaczęłam nieśmiało dodawać treści. Na razie tylko w tematyce powitań po porodzie. Gdy w roku 2016 roku zaczynałam swoją przygodę, nie marzyłam w najśmielszych snach, że można zyskać na tym aż tak dużo.

O ile usługi, oferty, pomysły na przyjęcia pod hasłem „Zaskocz Mamę” planowałam od czerwca 2016, by wszystko opublikować w grudniu 2016, o tyle bloga nie planowałam. Totalnie się nie przygotowywałam, nie zrobiłam tak ważnego rozeznania rynku. Nie traktowałam bloga jak kolejnego źródła dochodu. Było to dla mnie coś w stylu galerii dokumentującej sukcesy i działania.

Bloger. Influenser – najbardziej kontrowersyjny zawód tych czasów. Blogerów się nie lubi. Blogerów się krytykuje za bezproblemowe życie. Za życie w dostatku i na ciągłym luzie. Za darmowe kosmetyki, ubrania, wyjazdy, sprzęty. Blogerom patrzy się na ręce i każdy jego ruch w sieci jest namiętnie omawiany w towarzystwie.

To dlaczego warto? Dlaczego warto wystawiać się na taką niechęć otoczenia i nieżyczliwych ludzi?

O tym zaraz, najpierw opowiem Wam co powinniście wiedzieć zanim ocenicie kolejnego blogera za lenistwo.

Blogowanie to praca. Mnóstwo pracy. Chociażby ten wpis powstaje wieczorem, wtedy gdy moja córka śpi a ja mogłabym poleniuchować z herbatą w dłoni. Patrzę na nią jak śpi i piszę dla Was, bo dzisiaj już wiem, że WARTO! Blogowanie to Praca, która na początku to nic innego jak charytatywna inicjatywa 🙂 Gdy jest się aktywnym na FB i Instagramie codziennie, raz w tygodniu publikuje się na blogu nowy post, czyta się komentarze i odpowiada na nie, nagrywa się codziennie Stories – to zajmuje to minimum kilka godzin dziennie. Do tego tworzenie zdjęć do publikacji, nagrywanie, korespondencja na mailu i FB. Generalnie jest to bardzo czasochłonne zajęcie i wymagające zaangażowania.

Sięgam pamięcią dwa lata wstecz i nie było w nich ani jednego dnia przez dwa lata, w którym byłabym offline. Czy żałuję? Nie, ponieważ te dwa lata pozwoliły mi zyskać wszystko to o czym napiszę poniżej:

  • Z a u f a n i e  i  O b e c n o ś ć  wielu osób

Codziennie mój Instagram oraz Facebook odwiedza tysiące osób. Dzięki Wam drodzy odbiorcy wiem, że to co robię ma sens, że to co pokazuję Wam jest dla Was inspiracją i często natchnieniem. Dziękuję za Wasze wsparcie gdy ktokolwiek próbuje naruszać moje dobre imię albo moje prawa autorskie. Dziękuję, że trzymacie za mnie kciuki i pokazujecie moje produkty oraz moje treści u siebie.

  • N o w y c h  Z n a j o m y c h

Dzięki temu, że pokazałam Wam się prywatnie i otworzyłam się na świat zyskałam wielu nowych znajomych, których poznałam osobiście, a także wielu, których znam tylko online, ale zawsze mogę liczyć na ich pomoc i wsparcie.

  • N o w y  Z a w ó d

Czy już czuję się influenserem/blogerem? Trochę tak 🙂 To miłe jak każdego dnia dostaję od Was wiadomości z podziękowaniem, że pokazałam coś, co Wam ułatwiło życie bądź zainspirowało Was do czegoś. I choć nie porzuciłam całkowicie poprzedniej pracy i nie jest to moje wyłączne zajęcie, to dziś dumnie mówię o sobie – jestem blogerką.

  • W i e r n y c h  C z y t e l n i k ó w

Zyskałam dziesiątki tysięcy wiernych czytelników bloga, którzy czekają na nowe wpisy, udostępniają je, komentują, inspirują mnie codziennie oraz proponują treści, które ich zdaniem powinny się tutaj pojawić.

  • N o w ą  S i e b ie

Dzięki blogowaniu i dzięki całemu projektowi „Zaskocz Mamę” udało mi się zyskać więcej pewności siebie oraz ugruntowałam poczucie swojej własnej wartości, a najważniejsze jest to, że się spełniłam w tym i spełniam każdego dnia. Jednym słowem – dało mi to szczęście!

Oprócz tego uważam, że mam „grubszą skórę”. Dzięki wszystkim hejterom, trollom i nieżyczliwym ludziom wzmocniłam się i nie przejmuje się tak łatwo, jak ktoś coś nieprzychylnie skomentuje/

  • W i e d z ę

Tworząc swoje miejsce w sieci zyskałam ogrom wiedzy w dziedzinie blogowania. Zyskałam także mnóstwo nowych doświadczeń i umiejętności, zarówno typowo technicznych, jak i interpersonalnych.

  • Z d j ę c i a

Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, że działalność blogowa dała mi najpiękniejszą pamiątkę z możliwych – zatrzymanie kadrów z najpiękniejszych lat życia. Zyskałam tysiące fajnych zdjęć, poznałam różnych fotografów i wiem już, jakie zdjęcia lubię, co zrobić by dobrze wyjść na zdjęciu i przede wszystkim odkryłam pasję w wyszukiwaniu nowych inspiracji na zdjęcia.

Chociażby te zdjęcia, które oglądacie przy okazji tego wpisu powstały we współpracy z Karoliną – Bandyszewska fotografuje. Dziękuję Karolina! <3

  • P a m i ę t n i k

Napisałam 162 teksty. Będą dla mnie w przyszłości cudowną pamiątką, zapisem naszego codziennego życia. Najdroższe będą dla mnie publikacje przed narodzeniem Sary, to wtedy kształtowała się moja nowa świadomość kobiety, przyszłej matki.

  • J e s t e m I n s p i r a c j ą

Dawniej, kiedy ktoś kopiował moje pomysły, wybory, akcesoria – irytowałam się. Byłam zła, że idąc na imprezę wszystkie wyglądamy podobnie, a jak wiecie LUBIĘ ZASKOCZYĆ 😀 Wyprowadzało mnie to z równowagi I JUŻ. Dziś każdy kolejny naśladowca, to powód do dumy. Bo fajnie, kiedy ktoś dostrzega twój pomysł, widzi w nim potencjał.

Od jakiegoś czasu obserwuję jak koleżanki z Instagrama posługują się moimi graficznymi rozwiązaniami podpisywania zdjęć, używają moich haseł itd. itd. nawet naśladują kadry zdjęć, które wykonuję.

I co?

Powinnam być zła, ale nie jestem, bo to tak jakby dać swojemu dziecku możliwość rozwoju. Dać inspirację. Dać pomysły. Cieszę się, że po spotkaniu ze mną wiele osób mówi:

„Kinga Ty zawsze dajesz mi takiego pozytywnego kopa do działania!” To najlepsza nagroda i dowód na to, że jestem we właściwym miejscu i po prostu, że WARTO!

Czy to mało ? To dla mnie ogromnie dużo.

To co opisałam wyżej jest dla mnie najdroższe i zysk płynący z tych pozycji jest nie do wycenienia 🙂 Jeżeli mówimy o zysku materialnym, to tak blog przynosi zysk. Zysk płynie z popularności miejsca w sieci. Im więcej osób odwiedza Twój blog, tym więcej propozycji otrzymujesz, tym więcej możesz zarobić.

Po 2 latach i 2 miesiącach nie byłabym w stanie w 100% utrzymać się z blogowania. Stworzenie dużego bloga to ciągle spory wydatek, spora inwestycja na starcie, biorąc pod uwagę politykę mediów społecznościowych. Może gdybym przyjmowała wszystkie propozycje współpracy i mój blog stałby się jak to się mówi 😀 ‚słupem reklamowym’ – wtedy nie narzekałabym na zarobki. Bardzo skrupulatnie dobieram produkty, które chciałabym Wam zarekomendować i pokazać bliżej na blogu. Nie przyjmuję wszystkich propozycji płatnej i barterowej współpracy i to jest także powodem, dlaczego nie żyję jedynie z bloga.

Atrakcyjne w blogowaniu jest także to, że wielokrotnie występujesz w roli recenzenta produktów. Marki proponują Ci współpracę w ramach której musisz wywiązać się z wydania opinii na temat danej rzeczy. Jest to bardzo atrakcyjna forma współpracy jeśli i tak miałeś/miałaś zamiar kupić daną rzecz.

Nie znam nikogo kto otwarcie i bez skrępowania opowiada o swoich zarobkach, także jeśli liczycie na listę dokładnych wpływów i przychodów – rozczaruję Was. Nie zdradzę także ile płacą poszczególne marki, są to bardzo często dane chronione. Jeśli chcecie się dowiedzieć jak to wygląda to zdradzę, że większość sensacyjnych artykułów na ten temat naciąga fakty i to co podają portale plotkarskie nie jest prawdą. Podkreślę raz jeszcze – opłaca się 🙂

Obecnie trwa również tzn. fala hejtu w kierunku blogerów, ponieważ czytelnicy dopatrują się płatnej reklamy tam, gdzie jej nie ma lub odwrotnie. Często taki typowy ‚product placement’ gdzie ewidentnie bloger rekomenduje produkt w ramach płatnej współpracy czytelnicy odbierają jak coś spontanicznego.

Jeśli chcecie poczytać więcej o tym jak zarabiają blogerzy odsyłam do Asi, wspaniale to opisała TUTAJ

Jeśli macie jakieś pytanie – PISZCIE! Zawsze odpowiem na Wasze wiadomości.

 

Kinga

Published by Kinga

.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *