1 trymestr (1,2,3 miesiąc stanu błogosławionego) – czyli jak ciąża potrafi zniszczyć najtwardszego zawodnika?

Wiele osób pyta mnie jak to jest w tym pierwszym trymestrze, czy rzeczywiście jest on taki męczący i nieprzyjemny? W moim przypadku nie był to najlżejszy czas w życiu 😀 jestem gotowa nawet stwierdzić, że jeszcze nigdy w życiu nie byłam tak bezsilna, leniwa, rozdrażniona i zupełnie pozbawiona energii. Ale spokojnie! Każda kobieta reaguje inaczej 🙂

Lena zrobiła dla mnie zdjęcie w formie kolażu dla porównania jak powiększał się mój brzuszek:) Na koniec ciąży pokaże Wam cały przekrój miesięczny.

Podsumuję dla Was wszystkie poszczególne tygodnie. Jest to moja pierwsza ciąża, więc nie było to trudne, Prowadziłam od początku pamiętnik moich odczuć i emocji. Kiedyś będzie to niezapomniana przygoda mojego życia do której będę mogła wrócić w każdej chwili dzięki tym zapiskom.

4/5 tydzień

Bardzo czekałam na ciąże i jak wreszcie stała się rzeczywistością byłam trochę rozkojarzona, zdezorientowana, ciężko mi opisać ten stan, jedno jest pewne byłam bardzo szczęśliwa, ale nie miałam potrzeby by krzyczeć o tym na cały głos całemu światu. Był to dla mnie czas ogromnego spadku formy, brak sił, brak ochoty, brak apetytu, ogromne bóle w podbrzuszu i niesamowita senność. Można powiedzieć, że po prostu przespałam 4 i 5 tydzień ciąży.  3.09.2017 Śmiało bez wątpienia mogę stwierdzić, że do tej pory był to mój najgorszy poranek w życiu. Obudził mnie niesamowicie mocny ból w podbrzuszu, byłam cała zlana potem i zupełnie oszołomiona, mroczki przed oczami i okropne mdłości. Ledwo, opierając się ściany doszłam do toalety. Dopiero po godzinie doszłam do siebie i poczułam ulgę. Co to było? Nikt nie wie. Sama podejrzewam, że może to był ten moment zagnieżdżenia pęcherzyka, ale okazało się, że miało to miejsce ciut później. 4.09.2017 zrobiliśmy pierwsze USG naszego Bejbika, bardzo chciałam sprawdzić czy te poranne bóle nie sygnalizują poronienia, więc znalazłam szybko lekarza. W tamtym okresie był to na razie sam pęcherzyk, zapłodniona komóreczka. Niesamowite uczucie usłyszeć od lekarz, że wszystko jest w porządku czekamy na serduszko. Kolejną wizytę miałam wyznaczoną na 20.09 – była to dla mnie cała wieczność! Nie czułam się jakoś bardzo źle, ale nie był to też mój szczyt formy 🙂

Ponad połowa kobiet dopiero w tym czasie podejrzewa, że może warto zrobic test, ja już wiedziałam, że to ten cudowny stan, ale potwierdza się, że w dorosłym życiu ciagle na cos czekamy…. Najpierw na tego jedynego, potem na ślub, potem na ciąże, potem na bijące serduszko, na pierwsze usg, na kolejne połówkowe by dowiedzieć się, że wszystko z Maluszkiem dobrze, potem na poród, chrzciny, pierwsze słowo, pierwsze kroki…aż koło się zamyka 🙂

Oczekiwanie na bijace serduszko to była dla mnie wieczność!

6/7 tydzień

Ciągle „z tyłu głowy” miałam to, co czytałam w różnych źródłach, że samo zapłodnienie komórki, ciąża stwierdzona – nie znaczą nic dopóki nie zabije serduszko i tak oto czekaliśmy z Kubą zniecierpliwieni na wizytę 20.09 by usłyszeć bijące serduszko. Sam moment wizyty to emocje nie do opisania. Kuba – wieczny optymista – zawsze wierzy, że wszystko będzie dobrze. Ja – wieczna panikara – ciągle byłam tak przejęta, żeby wszystko było w porządku, że nic innego mnie nie interesowało. Dopiero jak usłyszeliśmy nasze malutkie bijące serduszko to  tak na prawdę dotarło do nas, że to wszystko dzieje się na prawdę, patrzyliśmy sobie głęboko w oczy i czuliśmy szczęście. W tym też okresie powiadomiliśmy rodziców i nasze kochane babcie. Czekaliśmy do momentu aż usłyszymy nasze maleńkie serduszko. Wiecie jak poinformowalismy rodziców? Kuba podczas USG nagrał bicie serduszka, a później robił każdemu testy i pytał „co to jest?”

W 6 tygodniu byliśmy na weekend w SPA – napiszę Wam o tym oddzielny wpis.

Jakie dolegliwości pamiętam z tego okresu? Piersi, ogromne i bolące piersi, niby nie urosły zbyt dużo, ale ciągle były nabrzmiałe. Oprócz bolących piersi codziennie rano wstawałam z takimi mdłościami, których nic ani nikt nie był w stanie powstrzymać do południa. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułam 😀 Jak radziłam sobie z mdłościami? Hmm najbardziej pomagał mi parzony imbir z sokiem malinowym albo zwykła herbata z cytryną i miodem oraz sucharki przy łóżku. Dodatkowo w tych pierwszych tygodniach miałam bóle podobne do tych miesiączkowych i wraz z nimi nabrzmiały brzuch, który wyglądał jak w 3 miesiącu 🙂

8/9 tydzień
To były dwa najgorsze tygodnie 1 trymestru. Mdłości poziom hard. Nie jadłam prawie nic prócz owoców. Cytrusy były dla mnie zbawienne. Szczególnie pomarańcze w ilościach opór. Podobno mają w swoim składzie kwas foliowy więc było to 2w1 przyjemne z pożytecznym. Był to rownież okropny czas, ponieważ w 8 tygodniu, a dokładnie w dniu targów Mamaville pojawiło się plamienie. 
Nie ma nic straszniejszego dla kobiety jak poczuć to ryzyko na własnej skórze. Najgorszym co możemy zrobic to wpisać w wyszukiwarce Google „plamienia w ciąży”, ponieważ od razu wyskoczy to co przeczytałam ja: „poronienie”. Pamiętajcie, że jeśli plamieniu nie towarzyszą regularne skurcze oraz silny ból macicy i intensywne krwawienie to nie jest to pewne poronienie. Prawie nikt o tym nie mówi! A okazało się, że 40 % moich koleżanek przechodziło przez to w ciąży. Jeśli to czytasz – zapamiętaj to na twardym dysku 🙂 Plamienie zawsze wymaga konsultacji z lekarzem (ja pojechałam od razu na Izbę Przyjęć, żeby zbadał mnie lekarz) ale nie zawsze oznacza poronienie. 
Wiem, że łatwo mi o tym pisać po fakcie, jak wiem, że wszystko jest już dobrze, ja oczywiście od razu spodziewałam się najgorszego, miałam okropne przeczucia, świadomie w ciąży masz juz włączony instynkt ochronny i obawiasz się o Maleństwo. Zadzwoniłam do mojej lekarz, wykupiłam zalecane leki, trafiłam wieczorem na Izbę, gdzie zrobili mi wszystkie badania, wróciłam do domu i miałam odpoczywać. To był tydzień braku weny i myślę, że @zaskocz_mame to mocno odczuło. Te dwa tygodnie to był istny brak weny na każdym polu. Dopiero co ruszył mój sklep internetowy, a ja traciłam pół dnia na zapakowanie jednej paczki, taka byłam ospała i zupełnie bez energii. 
W tym czasie zaczęły się również nocne wycieczki do toalety. Od około tego czasu była to minimum jedna wizyta w nocy. 

 

10/11 tydzień

Powoli wraz z nowym tygodniem 10-tym wracała mi stopniowa energia. Udało nam się zrobić z Leną w tym czasie kilka pamiątkowych sesji zdjęciowych, w tym jedną do Magazynu Together. To też piękna pamiątka ciążowa dla mnie 🙂 Jeszcze prawie nikt nie wiedział wtedy o moim błogosławionym stanie. Byliśmy bardzo ostrożni z oznajmianiem.

To co zauważyłam w tym czasie to gorszy stan mojej cery na twarzy i na ramionach, Pojawiło mi się sporo wyprysków, których wcześniej nie było. Przeszłam też pierwsze przeziębienie w ciąży, o którym pisałam Wam TUTAJ.

Pod koniec 11 tygodnia ciąży odważyłam się również na lot samolotem (po konsultacji z moją Panią Ginekolog). Jest wiele spekulacji na ten temat i opinii w sieci. Napiszę Wam moje wrażenia i porady, które zebrałam przed swoim lotem.

 

12/13 tydzień

Czułam się coraz lepiej. Minęły już całkowicie mdłości i wszystkie nieprzyjemności. Zaczęłam czuć przypływ energii i nabrałam siły na kolejne pomysły. Zaczęłam zauważać już pod koniec 3 miesiąca, że mój brzuszek powoli zaczyna się zaokrąglać 🙂 co prawda ciągle nosiłam wszystkie spodnie, to jednak zaczęłam stosować gumkę, by nie było mi tak ciasno 🙂

Czy zauważyłam coś jeszcze? Tak! większą świadomość w sobie. Bardzo dużo myślałam o tym jak to będzie w maju 🙂 kto mieszka w brzuszku i zaczęłam stosować oliwki i kremy na rozstępy.

1 trymestr a zachcianki jedzeniowe?
  • ogromny hejt do ogórków małosolnych i kiszonych – ulubiony przysmak Męża, a dla mnie wstręt nie do opisania, czułam je nawet przez zamkniętą lodówkę… bleee
  • krem z pomidorów – ulubiony dotychczas, a w 1 trymestrze nie mogłam nawet spróbować czy dobrze został doprawiony tak mnie rzucało na samą myśl 🙂
  • czekolada – kiedyś bez batonika/cukierka nie mogłam wytrzymąc jednego dnia 😀 a w 1 trymestrze to był moj wróg, Kuba jadł słodkości poza moim polem widzenia
  • rumianek – żeby mi rumianek nie smakował :D? TAK! nie mogłam znieść jego zapachu. Tylko i wyłącznie parzony imbir lub zwykła czarna herbata była przeze mnie do zaakceptowania
  • miłość do pomarańczy <3

 

 

 

Published by Kinga

.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *